Twoja największa waluta w pracy – energia, nie czas

Sama łapię się na tym, że mówię: „Brakuje mi czasu”. To zdanie powtarzamy jak mantrę. Mamy wrażenie, że to właśnie czas wymyka nam się z rąk, że gdyby tylko było go więcej – wreszcie byśmy zdążyli, zrobili, osiągnęli.

A przecież to złudzenie. Czasu mamy wszyscy tyle samo. Doba ma 24 godziny, dla mnie i dla Ciebie, dla lidera wielkiej firmy i dla osoby, która dopiero zaczyna. To, co naprawdę nas różni, to nie liczba godzin, ale ilość i jakość energii, którą wnosimy w te godziny.

Możesz spędzić przy biurku cały dzień i czuć, że stoisz w miejscu. Możesz też w kilka godzin zrobić więcej niż inni w dwa dni. Sekret tkwi nie w kalendarzu, ale w Twoim „wewnętrznym kapitale” – w energii, którą masz do dyspozycji. To ona decyduje o tym, jak pracujesz, jak myślisz i jak tworzysz.

Czas kontra energia – fale, którymi zarządzasz strategicznie

Czas płynie liniowo – równym rytmem, którego nie da się zatrzymać ani przyspieszyć. Energia natomiast przypomina fale. Raz jesteś na wzniesieniu, raz w dolinie – i to całkowicie naturalne.

Strategia nie polega na tym, by udawać, że fale nie istnieją. Polega na tym, by nauczyć się nimi zarządzać. Być może wcale nie pracujemy już od ósmej do szesnastej, ale od jednej fali energii do kolejnej. To zmienia sposób, w jaki powinniśmy patrzeć na produktywność.

Kiedy nadchodzi wysoka fala – warto świadomie ją wykorzystać. Zamiast wrzucać przypadkowe zadania, dobrze jest mieć przygotowaną listę rzeczy, które naprawdę wymagają Twojej najlepszej energii: skupienia, kreatywności, odwagi do decyzji.

Ale prawdziwa mądrość kryje się także w dolinie fali. To nie jest czas stracony. To moment, w którym możesz zadbać o regenerację – tak, by przyspieszyć powrót kolejnego wzniesienia. Czym szybciej oczyścisz głowę i dasz ciału odetchnąć, tym szybciej sam wygenerujesz kolejną falę. Nie jesteś wobec nich bierny – masz realny wpływ na to, kiedy i jak się pojawią.

A Ty – czekasz biernie na kolejną falę energii, czy potrafisz ją przywołać wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebujesz?

Co naprawdę drenuje energię

Największym złodziejem energii nie jest brak zadań ani nawet ich nadmiar. To brak świadomości, jak traktujesz swoje fale.

Kiedy ignorujesz wysoką falę i rozmieniasz ją na drobne, zostaje poczucie zmarnowanego potencjału. Kiedy w dolinie próbujesz działać tak, jakbyś był na szczycie, zaczynasz walczyć sam ze sobą – i tracisz jeszcze więcej siły.

Energia nie znika przypadkiem. Ona wycieka wtedy, gdy nie ufasz swojemu rytmowi. Gdy ciało sygnalizuje zmęczenie, a Ty je zagłuszasz. Gdy głowa domaga się ciszy, a Ty dokładasz kolejny bodziec.

Co w Twoim dniu najbardziej wysysa Twoją energię – i co mogłoby się zmienić, gdybyś nauczył się płynąć zgodnie z falą, zamiast walczyć z morzem?

Twoja największa waluta to energia. To ona decyduje, jak naprawdę wykorzystasz czas, który i tak mamy wszyscy taki sam.

A mnie coraz częściej fascynuje, jak energia potrafi zmienić nasze decyzje – i jak inaczej zaczynamy myśleć o produktywności, gdy patrzymy nie w godzinach, ale w falach. Ale to już opowieść na inny tekst…